czwartek, 16 maja 2013

lubię maj

Maj lubię za wszystko. Za ciepło, słońce, wiatr, konwalie, bzy, wirujące płatki kwiatów (uffff wreszcie inne niż te, które ostatnio tak długo wirowały).
Za plany, pomysły, popołudnia w ogrodzie. Ukwiecone balkony, terkot kosiarek, zapach trawy...
Ten maj jeszcze ma dla mnie dodatkowe wydarzenie, mianowicie pierwszą komunię mojej córy.
Ambitnie szyję sukienkę (jeszcze zostało kilka detali) wiję wianki, na dzień komunijny planuję z margerytek lub innego, żywego kwiecia, a drugi na wszelki wypadek gdyby żywy nie przeżył białego tygodnia.
Menu ustalone, ilość gości również, impreza w domu.

Dziś chwila przerwy, porządkowanie, ale i odpoczynek. Mój organizm ostatnio ostro zaprotestował mówiąc NIELUBIĘCIĘ!!!!

Nie lubisz, nie lubisz.... no rozumiem za dużo  pracy, stresów. Ale bardzo, przebardzo chciałam zrobić mojej córci coś co jej się spodoba (sukienką jest zachwycona choć jeszcze nie tak dawno mówiła łeeeeeee..... ty to mi jakąś dziwną uszyjesz).
No fakt, znalazłam piękne, romantyczne inspiracje na stronie Teresa&Leticia, zresztą sami zobaczcie jakie piękne, wdzięczne, dziewczęce.... 

Jestem nimi zachwycona, jednak mojej córze żadna nie przypadła do gustu. Zaprojektowałam więc inną (pokażę oczywiście na modelce: ) Ale nie ukrywam, wielkie to jednak wyzwanie zrobić tak, żeby i dziecko było zadowolone, i mama nie miała świadomości, że chałturę odstawiła, no i żeby wyglądało tak jak należy.

Dekoracje (powyżej też już wyprodukowane), nie za dużo, ale coś ładnego i fajnego musi być - pompony i kule z bibuły przestrzennej - uwielbiam je. Ma być biało, różowo, zielono i miętowo. Mam nadzieję, że się uda.

Przejrzałam dla natchnienia trochę inspiracji stołowych zachwycając się młodymi ziemniaczkami z rozmarynem (za to właśnie kocham maj).

Bzy i konwalie upajają zapachem, a ja  uszyłam  sobie kolejną lnianą, romantyczną pościel  i powiem znów to samo. Uwielbiam lnianą pościel.  Uwielbiam spać w lnie, pod lnem i na lnie.

Ściskam Was moi mili. Serdecznie dziękuję za wszystkie miłe słowa pod fotami  mojej sypialni. 
Mam jeszcze trochę planów co do niej, ale wszystko w swoim czasie...
Do miłego!!!!


niedziela, 5 maja 2013

udany weekend

pomimo pogody. Udało mi się zrobić to co zaplanowałam, a nawet więcej. Zaczęłam od sypialni, która generalnie miała mieć zupełnie inny charakter. Jednak....
Zaczęło się od wizyty w casto, zawsze gdy jestem w marketach budowlanych krążę w dziale farb i z ciekawością oglądam to co jest na półkach, tym razem wpadła mi w oczy akrylowa (w zasadzie innych nie używam) w kolorach mięty i avocado (przy czym mięta to jest mięta, a nie jakiś rozbielony turkusik, a avocado....... dokładnie to co chciałam (dodam, że avocado to beckers, więc na wzorniku kolor identyczny  z tym co w puszce). No i przepadłam.
Łóżko planowałam zupełnie inne, ale jak oczami wyobraźni zobaczyłam je w tym cudownie 'wsiowym' kolorze, zapragnęłam sypialni sielskiej, rustykalnej, prostej, letniej i w ogóle.

Tym bardziej, że wszystko co wpada mi w ręce to właśnie jakieś rustykalne, wsiowe, dworkowe, sielskie, vintage i dom choć zdecydowane podmiejski niż wiejski taki niezwykle klimatyczny się robi, ciepły, domowy, konfiturowy....
No właśnie tak się zaczęło, ściany na biało (z grubym ziarnem tynku, co uwielbiam, faseta/fasetka między ścianą i sufitem, co też uwielbiam) za oknem kap, kap, kap z czereśni (co też czasem uwielbiam, ale niekoniecznie) i to łóżko (łoże nasze małżeńskie z naszej kamienicznej sypialni). Łoże jak łoże, duże sosnowe (a sosny za żółknięcie nie lubię). Myślę, wywalić szkoda, wymyśliłam przerobię na takie z baldachimem całkiem modern. No i masz.... ta farba avocado wszystko mi zmieniła.
Zaś mięta wylądowała na ramce obrazka i paru innych detalach.

No i się całkiem wsiowo zrobiło. Stara drabinka w mięcie i stołeczek. A te moje patchworki.... się normalnie zadomowiły, jakby tam były od zawsze.

Wiosna kolorem szaleje, nie mogłam sobie odmówić kilku miłych dla oka fotek, tym bardziej, że walczę z piękną, acz trudną rośliną, rdestowcem sachalińskim. Niezwykle ozdobny i ciekawy (coś jak bambus z dużymi liśćmi - wyguglajcie sobie, bo nie mam fotek), uwielbiany przez pszczelarzy za miododajność kwiatów, zaś w ogrodach straszny pasożyt gdy rośnie bez kontroli (nosi jeszcze miano rośliny ruderalnej). Podobał mi się zawsze bo chaszcze tworzy niesamowite, ale jak zobaczyłam ile tego się rozpleniło i jak ciężko się tego pozbyć, od rana  łopatą walczyłam z gadem (na razie spróbuję usunąć mechanicznie i nie wykluczam herbicydów, choć zdecydowanie przeciwna jestem).
Tak więc jak ktoś zaproponuje do waszego ogrodu takie cudo, lepiej powiedzieć NIE niż NIE WIEM.... chociaż podobno można to hodować zabezpieczając kłącza przed nieplanowanym rozrostem.

No ale wracając do kolorów tego cudnego weekendu....

Było cudnie, kolorowo i pracowicie....czyli tyle ile trzeba!!

Ściskam :))



poniedziałek, 29 kwietnia 2013

przed majówką

Pogoda się trochę zepsuła, jednak wiosenny deszcz sprawił, że zieleń buchnęła, krzewy i drzewa pokryły się kwiatami. Po tak długim czekaniu na wiosnę zrobiło się po prostu cudownie.
Zachwycam się tak, jakbym dawno wiosny nie widziała ;-)
Mam nadzieję, że na długi weekend pogoda jednak nie sprawi zawodu, marzę wprost o wiosennej, pełnej kwiecia sesji zdjęciowej, o pięknie i wiosennie nakrytym stole w ogrodzie, o spacerach wśród kwitnących drzew.
Zresztą co ja tu, co ja.... wszyscy o tym marzymy!!!!!
Tymczasem kilka bardziej wiosennych fotek (szare w kropeczki zaczątek pościeli, lawendę, a raczej lila już pokazywałam, fantastycznie się ze sobą komponują)


W ostatnim Art&Decoration znalazłam świetną inspirację. Uszyte papierowe koszyki. Super, prosty pomysł, a że ja w ogóle uwielbiam papierowe torby, więc uszyłam swoją wersję. Użyłam dużych arkuszy papieru pakowego, który złożyłam na pół czyli torba jest zrobiona z podwójnego papieru. Szycie podobne jak w podanym kiedyś przeze mnie kursie szycia koszyków - woreczków. Z tym, że raczej lepiej zrobić szew od zewnątrz (można to jeszcze jakoś fantazyjnie przyciąć). Przyznam, że trochę ciężko wywraca się taką torbę na "prawą" stronę, choć pognieciona nabiera bardziej eko charakteru.
Te na inspiracji szyte są trochę inaczej no i mają cudne narożniki (chyba z lnu). Pomysł po prostu obłędny!!!

W moje wpakowałam patchworki, bardzo fajnie się w nich prezentują, ale przecież mogą służyć do wszystkiego. Nawet do zapakowania piknikowych wiktuałów, czy do rzeczy przeróżnych. Można je ozdobić napisami, naklejkami, rysunkami, albo coś naszyć. Ile do głowy wpadnie pomysłów.

Tymczasem ściskam Was i ogromnie dziękuję za miłe słowa o moich kolorowych - letnich projektach :))
Do miłego !!!!!!


czwartek, 25 kwietnia 2013

pomysł na kolorowe lato

Witajcie Kochani,

Wielkie dzięki za wszystkie słowa troski, jakie padły pod poprzednim postem. Muszę przyznać, że podniosły mnie i na duchu, i na ciele rzecz jasna. Dwie godziny po upadku wsparta o grabie zabrałam się do usuwania resztek zatęchłej zimy. No bo w końcu zdaje się lato niedługo, wiosna gdzieś się zawieruszyła i pewnie tylko sypnie kwieciem na drzewach i mignie. Już dziś słyszałam, że na długi weekend prognostycy zapowiadają upały i nawet burze.
Średnio się cieszę z upałów, bo taki nagły przeskok z chłodu do gorąca nie jest zbyt dobrze tolerowany przez organizm.

Ale nic to, plany na majówkę mam. Będzie plener, trochę pracy, trochę relaksu. Dobre jedzonko na łonie natury, książka, muzyka, spotkania towarzyskie, fotki. Plany na potem....
Choć kolano jeszcze trochę boli, ręka wymaga ćwiczeń, mam przeogrooooomną chęć na pracę :)

Dziś mała zajawka moich nowych projektów.  Przyznam, że mam lekkiego bzika na punkcie fajnej pościeli i w najbliższym czasie zamierzam skupić się na sprawach łóżkowych ;-)))
Planów i pomysłów tysiące. I już wkrótce zaczynam realizację :)

Punkt pierwszy duuuuuuużo kolorów i to fajnych kolorów, punkt drugi - ciekawe wzory. Naszukałam się świetnych tkanin (ci co kupili u mnie pościel wiedzą, że lubię dobre tkaniny). Ale też chcę wprowadzić trochę inny klimat w pościeli, od modern prostej, lnianej, bawełnianej jedno i wielobarwnej do przeromantycznych form, które uwielbiam.
Wzory poniżej chodziły po głowie od dawna, uznałam jednak, że wymagają koloru i dobrej tkaniny. Obie te cechy udało mi się połączyć ze sobą i tak już od maja w sprzedaży będzie pościel w takim stylu.

 

Powstały też bardziej proste projekty dla dzieci, małych i większych. Z kolorową zakładką w środku poszewek, aby kołdra i poduszka nie wysuwały się. 


Troczki, troczki..... uwielbiam je :)


Pokazywałam kiedyś motyw leniwca, haft na bieli w kilku różnych kolorach tworzy całkiem sympatyczny wzór dla dzieciaków. Pościel posiada kolorowe troki (dostępna w kolorze ciemnego turkusu, szarego i brązu)


No i jeszcze sówki, model miętowy :)


A na to wszystko patchworki, patchworki, patchworki. 
 Już samo szycie ich to dla mnie frajda, zabawa kolorami i wzorami to czysta przyjemność :)


Wszystko jest i będzie dostępne w moim SKLEPIE, do którego zapraszam (uuupsss.... sówki już nie), ale będą inne modele.


A niebawem niespodzianka dla Was :)))

Mam nadzieję, że nie zamęczyłam Was ilością zdjęć, choć przyznam, że ja lubię dłuuuuuugie, pełne zdjęć posty :)

Pozdrawiam Was serdecznie i do miłego :)


niedziela, 21 kwietnia 2013

chwila przerwy w ogrodzie

Nareszcie i pogoda, i czas na zajęcie się ogrodem. Stan po zimie okropny, pracy będzie baaaaardzo dużo. Ale wystarczy jedna chwila  by nacieszyć się naturą.


Kanapki, sok i owoce na świeżym powietrzu rekompensują dzisiejszy niefortunny upadek, który trochę pokrzyżował mi plany ogrodowe. Chyba zbyt pazernie zabrałam się do odnowy ogrodu.

 

Pozdrawiam Was serdecznie i idę nasmarować obolałe gnaty :(