wtorek, 21 lutego 2012

Lniane candy

Na zakończenie zimy… słońce już coraz wyżej, ale skawalony śnieg i lód ostro chrupie pod stopami. Mnie znów dopadł jakiś bakcyl i męczy gardło, nos, i całe moje jestestwo :(

Tak sobie pomyślałam przeglądając „magazyn wyrobów gotowych”, że w ramach zapraszania wiosny (i nie tylko) chciałabym podzielić się z Wami kilkoma moimi lnianymi produktami.


Pierwszy, to zestaw dwóch lnianych poszewek na poduszki z wyhaftowanym łosiem (jeleniem, co racja to racja, ale niech się jeleń nie leni i pobędzie łosiem ;-).

Poszewki są na poduchy 50x50 cm, wiązane na troczki i rewelacyjnie wyglądają po praniu, bez prasowania.

Drugi, to dwie podkładki z workowego lnu z haftem i kieszonką, woreczek/koszyk na cebulę oraz lniana ściereczka z inicjałami DA.

Z osób chętnych wylosuję dwie, a zasady jak zwykle: poproszę o komentarz oraz umieszczenie na bocznym pasku fotki i linku. Osoby bez bloga proszę o pozostawienie pod komentarzem adresu mailowego.

Losowanie w pierwszy dzień wiosny, 21 marca. Mam nadzieję, że tego dnia po śniegu i zimnie pozostanie już tylko wspomnienie.


Zapraszam do zabawy i do miłego!!!!!

wtorek, 14 lutego 2012

14 lutego...

Wszystkim Walentynkom życzę wiele miłości....


środa, 8 lutego 2012

Przytulacze, ocieplacze, rozgrzewacze

Zima trzyma, choć mróz odpuszcza (wczoraj się śmiałam, że mamy prawie upał ,tylko -6 stopni), dziś jednak znów obudziło mnie piękne słońce. Doszłam nawet do wniosku, że chyba łatwiej mi przywyknąć do mrozów niż upałów.
Mądre owszem jak się wchodzi z zimna do ciepłego mieszkania. Gorzej gdyby pojawiły jakieś klęski w postaci braku wody, ogrzewania, prądu, gazu.... ech... taka zima już nie jest nawet znośna i jedyne o czym się marzy, to o jej końcu.

Jednak skoro już mogę się cieszyć tym ciepłem "chwytam" trochę ogrzewaczy.

Rosik najmilszy przytulacz, dziwak z niego straszny bo nie lubi gdy go się przytula, mizia, nie leży na kolanach, ale za to łazi za mną (głównie w sprawie michy, bo żarłok z niego okrutny) no i przede wszystkim śpi, choć dziś z ciekawością zajrzał co tam też w koszach leży (falbanki, a jakże).

Wymodziłam też sobie lnianą kołderkę, którą podszyłam bawełnianą tkaniną i przepikowałam mosiężnymi guzikami (ależ cieplutka, użyłam podwójnej ociepliny) a dla Rosika pikowaną poduszkę z lnu, ale on i wybrał sobie nową kołdrę zwłaszcza, że obgryzanie guzików spodobało mu się jak mało co.

Ciepłe skarpety, rozgrzewacze doustne w postaci herbat (ostatnio zachwyca mnie yerba mate z kakao i wanilią). No i jakoś tę zimę trzeba przetrwać. Tymczasem na świecie pojawiają się nowe kolekcje wiosenne, więc gnam trochę pooglądać i nacieszyć oczy innym widokiem niż rodzima zima.

Pozdrawiam Was serdecznie i baaaaaardzo słonecznie!!!! I do miłego :))

wtorek, 31 stycznia 2012

Wiosny odrobinę, poproszę.....

Piękna ta zima, owszem.... ale mróz już zaczyna mi przeszkadzać.
Szybkie spojrzenie na to co dzieje się w doniczkach i.... jakby cieplej, choć niestety nie na zewnątrz. Do tej prawdziwej wiosny, nie na parapetach, jeszcze trzeba poczekać.


Ściskam więc nieco wiosennie w błękitach i zieleniach (a może mróz trochę odpuści), ptaki dziś rano trochę ożywiały tę zmarzlinę i to jakiś dobry znak, ale kot uparcie szuka ciepłej kryjówki :(

PeeS

Szklarenki są w ikei, może to dobry pomysł na przywołanie wiosny, bo dziś to już w ogóle masakra.
Najbardziej szkoda mi zwierzaków, jak widzę te przywiązane przed sklepami, szkołami trzęsące się pieski, czekające na swoich właścicieli to się zastanawiam czy ci ludzie w ogóle myślą.... Albo jeszcze lepszy wariant wypuszczanie psa "na spacer", a potem taki biedak siedzi przed klatką i drży jak osika (Pan/Pani grzeje się w domku ofkors!!!!!!!)

czwartek, 26 stycznia 2012

Zwyczajny dzień....

Taki jak wiele innych, może nie .... dziś w końcu słońce wygrzebało się ze swoich pierzyn i ruszyło pouśmiechać się do świata. Zupełnie inaczej, od razu nabieram chęci odwzajemnić ten uśmiech.

Lubię ten spokój gdy trochę innym okiem oglądam otoczenie. Cieszyć się najmniejszym drobiazgiem, dostrzegać w nim to, czego w codziennej gonitwie nie widzę.

Potrzeba czasem takiego dnia... lżejszego oddechu, wewnętrznego uśmiechu, ciszy, no i oczywiście zimowego słońca, które wyjątkowo cieszy :) A wszystko dziś przyprószone śniegiem wygląda jak obsypane cukrem-pudrem :))

Uściski przesyłam, życzę duuuuuużo zimowego słońca i białego puchu!!!